Koszmar – dzień przed i dzień pierwszy.

FB_IMG_1562585171619-01

DZIEŃ PRZED

– Przecież mam dni płodne! – Agnes była zdesperowana. Trzymała rękę Toma, lecz ten spoglądał na nią wzrokiem zrezygnowania i obojętności.

– Więc spróbujemy jak wrócę. – Odparł po raz kolejny.

– Jak wrócisz, nie będę już miała dni płodnych! – wyjaśniła po raz kolejny. – Marcin, wbrew temu co się wydaje po oglądnięciu filmów, zajście w ciąże to nie jest seks obojętnie kiedy, cukierki, ciąża, jednorożec, tęcza i buch! Dziecko!

Tom wbrew sobie zaśmiał się, co pozwoliło Agnes odrobinę odpuścić ze złością. Wiedziała, że nie ma wyjścia – Tom przecież nie rzuci pracy, szczególnie jeśli planują dziecko. Sama była korektorką, pracowała zdalnie, cały czas siedząc w salonie ich skromnego, ale ładnego domku na przedmieściach.

Wielki sen Agnes powoli się spełniał – przystojny, sukcesywny, wyrozumiały mężczyzna. Do tego własny dom w spokojnej dla rodziny okolicy, spokojna praca. Była szczęśliwa…

Gdyby tylko nie te wyjazdy Toma. Wszyscy w okolicy już przywykli, że prawie połowę roku Agnes spędzała sama, zajmując się domem pod nieobecność męża.

– Zgoda, zrobię to. – odparł po chwili Tom, przytulając żonę i całując ją. Żeby tego dokonać Agnes musiała stanąć na koniuszkach palców i mocno wyciągnąć szyję. Jej niski wzrost, niesamowicie szczupła figura i delikatna, lecz kobieca postura nadrabiane były długimi nogami, wprost nienaturalnie ciągnącymi się od szczupłych bioder aż po wąskie, delikatne łydki.

– Co zrobisz? – zdziwiła się.

– Powiem kierownikowi, że muszę wrócić po tygodniu. Powinienem zdążyć jeszcze na… dni płodne? Prawda? – zapytał. Agnes chciała zaśpiewać z radości, lecz powstrzymała się, nie chcąc nadto pokazać jak łatwo sterować jej emocjami.

– Tak, zdążysz. – odparła tylko i ponownie go przytuliła.

– Ale! – uniósł palec wysoko. – Pod jednym warunkiem! Zrobimy coś, co tak… rzadko robimy?

Agnes skrzywiła się. W sprawach seksualnych była bardzo nieśmiała. Preferowała wyłącznie klasyczny seks, z niewielką ilością pozycji. Nie była fanką miłości oralnej – ale by być uczciwą, nie lubiła go z dwóch stron. Gdy dała się przekonać Tomowi, by mógł ją pocałować po jej myszce, to owszem, odczuwała przyjemność fizyczną, ale jednak umysł ciągle ją blokował, nie pozwalając rozkoszować się chwilą. Męża ustami zadowoliła dwa razy, ani razu nie pozwalając skończyć nawet blisko jej ust. Seks analny nie wchodził nawet w grę, więc jej wyrozumiały mąż zadawalał się klasycznym, czułym seksem. Czasami tylko zaskakiwała go i bez zapowiedzi bawiła się jego generałem – tak nazywali jego penisa – dłonią, której wygląd i seksowność wychwalał. To samo zresztą mówił o jej nogach i stopach, ale tutaj wiedziała, że ma racje. Jej mama też miała “nogi do nieba”, zgrabne łydki i wąskie stopy, co czyniło ją boginią gdy ubrała dopasowane szpilki. Agnes wykorzystywała to, by rekompensować jej pruderyjne podejście do spraw intymnych.

Później tego dnia, tuż przed wieczorem, gdy Tom wsiadał do służbowego auta, Agnes poczuła po raz pierwszy strach. Nigdy dotąd go nie czuła, więc uznała to za irracjonalne obawy przed podróżą ukochanego. A co jeśli samolot się rozbije? Tom już nigdy nie wróci do niej? Jej życie straciło by sens! Tak, ten strach to z pewnością był o to – wmawiała sobie i nie miała pojęcia jak bardzo się myliła.

Agnes miała rytuał przed snem – dość prosty. Wieczorna toaleta, popcorn i komedia romantyczna. Usiadła zatem przed lustrem, poprawiła swoje czarne włosy, sięgające tuż za uszy, odgarnęła równą grzywkę i starła makijaż. Nawet bez niego wyglądała jak dziecko. Przy jej niskim wzroście, wyjątkowej szczupłości i urodzie nastolatki w sklepie kupując wino często musiała udowadniać, że ma te dwadzieścia cztery lata.

Gdy skończyła udała się do kuchni, wzięła popcorn i odpaliła w sypialni Netflixa, szukając idealnego filmu na ten smutny, samotny wieczór.

DZIEŃ PIERWSZY

Agnes postawiła bose stopy na chłodnej posadce. Niemal po omacku, wciąż nie będąc dobudzoną, udała się w stronę toalety. Gdy skończyła, podciągnęła koronkową bieliznę, poprawiła satynową koszulkę nocną i skierowała się do kuchni. Przechodząc przez salon kątem oka ujrzała otwarte drzwi wejściowe.  Były co prawda lekko uchylone, ale zmroziło ją z przerażenia – przecież ktoś mógł się włamać do domu w nocy! Podeszła, zamknęła, karcąc się za brak odpowiedzialności podczas żegnania Toma dnia wcześniej.

Prawdziwe przerażenie nastąpiło, gdy wchodząc do kuchni ujrzała… mężczyznę. Intruz siedział na krześle przy stole, patrząc się na nią zaciekawiony. Nim zdążyła nawet pisnąć poczuła dłoń na ustach, oraz muskularną rękę obejmującą ją mocno w pasie. Znieruchomiała, a serce waliło jej tak szybko, jakby chciało wyskoczyć. Mężczyzna, który ją trzymał był czarny, lecz ten co się na nią patrzył był biały. Do tego stary, miał zapewne ponad czterdzieści lat, gdyż włosy w wielu miejscach mu już wysiwiały. Nosił paskudną brodę z wąsami – ciągnęła się ona od boków, po czym omijając samą brodę zamieniała się wąskim paskiem w wąsy, po czym wracała w dół i szła po drugim boku.

Prawdziwy strach doznała, kiedy mężczyna wstał i podszedł do niej blisko. Nadal nie mogła się ruszyć, a próby krzyku tłumione były przez dużą dłoń czarnego.

– Miło mi cię poznać, Agnes. – odezwał się ten z brzydką brodą. Stał przed nią, obłapiając ją wzrokiem. Agnes widziała to, widziała pożądanie w jego oczach, co przerażało ją coraz bardziej. Mówiąc jeździł spojrzeniem od jej małych, lecz jędrnych piersi, których kształt oraz sutki było doskonale widać spod satynowej koszulki, do jej uda aż po nogi. – Tom wyjechał, podzielił się z nami ta informacją. Dużo też o tobie opowiadał, chwalił się tobą. Miał rację, jesteś zajebiście piękna!

Agnes starała się szarpać, uciec z uścisku czarnego, lecz dłoń na ustach i ręka na brzuchu skutecznie ją blokowały. Dopiero teraz też zrozumiała czym był ten twardy przedmiot, który cały czas kłuł ją w plecy. Dotarło do niej, co się dzieję, albo co się zaraz stanie, a łza poleciała po jej policzku.

– Dlatego ustalmy coś. Coś istotnego. Kilka zasad. – kontynuował biały. – Ja jestem Ralph, ten duży za tobą to Mike. Zamieszkamy z tobą na kilka dni. Jeśli spróbujesz uciec, zbijemy cię. Jeśli wezwać pomoc, zabijemy. Jeśli nie będziesz posłuszna… no cóż, jedno z tych dwóch poprzednich. Możesz albo ulec całkowicie i słuchać wszystkiego, albo przejść piekło. Nie odstępujesz jednego z nas na krok, nawet do toalety. A poza dozą… przyjemności, nie spotka cię żadna krzywda. Za kilka dni sobie pójdziemy, zostawiając cię ze wspomnieniami…

Agnes płakała, łkała. Rozumiała słowa, doskonale też wiedziała, co się będzie działo i że jej życie właśnie dobiegło końca. Nie była jednak panikarą, przez odmęty przerażonego umysłu dochodził głos nadzieji i rozsądku – ktoś do niej zajrzy, ktoś zorientuje się, że coś się dzieje. Musi tylko uważać, zachować resztki godności. Więc, gdy Ralph zapytał się jej czy rozumie, ta skinęła głową. Ujął ją za głowę swoją dłonią, a ta zauważyła, że i jego ciało składa się z samych mięśni.

– Do sypialni zatem. – postanowił.

 

Mike puścił ją. Stali przed jej małżeńskim łożem, jeden za nią, drugi przed.

– Rozbierz go. – powiedział Ralph. – Nie będziemy zachowywać się jak dzieci i nie zjemy wszystkiego na raz. Po kolei. Najpierw…. najpierw… – zaczął się zastanawiać.

– Mi obciągniesz. – zawyrokował niskim, basowym głosem czarny.

Agnes obróciła się posłusznie, chyba pierwszy raz widząc Ralpha na oczy. Był wysoki, bardzo. Do tego muskularny. Nie miałaby żadnych szans się wyrwać wcześniej. Mike popchnął ją, poganiając.

Chwyciła koszulę i uniosła, lecz Mike praktycznie sam ją zrzucił. Umięśniony, czarny tors zabłyszczał przed oczami małej Agnes, co przeraziło ją nawet bardziej. Zajęła się sprzączką od jego paska i już zanim zaczęła ściągać jeansy, widziała to, co kłuło ją w plecy, to co zaraz miała wziąć do swoich małych ust i … i prawie się popłakała. Ostatkiem sił wstrzymała jednak rozpacz. Musiała być dzielna, nie mogła tracić nadziei.

Spodnie opadły ukazując nabrzmiałe już, lekko zakrzywione w prawo prącie, które robiło wrażenie. Daleko mu było do opowieści czy filmów pornograficznych, jednak Generała Mike’a przerastało i to sporo. Agnes nigdy nie była rasistką, ale ten nagi mężczyzna i jego penis wzbudzały tylko jej silne obrzydzenie.

Mike wszedł na łóżko, oparł się o drewniany tył i rozkraczył, jakby był kobietą. Prącie sterczało do góry, pozwalając Agnes dokładnie przyjrzeć się niemal byczym jądrom mężczyzny, umięsnionym udom a nawet odbycie. Po raz kolejny wstrzymała odruch wymiotny.

– Zaczynaj! – ponaglił Ralph, a ta mimochodem spojrzała w bok. Mężczyzna stał obok niej, trzymając w rękach swojego penisa, nie wiele mniej okazałego – może nieco bardziej estetycznego. Nie pokusił się nawet o ściągnięcie spodni, tylko stał, obłapiał jej nogi wzrokiem i masturbował się patrząc na nią.

Ciało odmawiało jej posłuszeństwa ze strachu, lecz gdy mitrężyła ujrzała zaciskającą się pięść mężczyzny, więc powoli weszła na łóżko i zaczęła na czworaka zbliżać się do Mike’a. Co miała zrobić? Już przy swoim ukochanym Tomie była rozmiarów mikro, a co dopiero przy tych dwóch bysiorach?

Dotarła na miejsce i wtedy dopiero zdała sobie sprawę, jak wielki jest penis mężczyzny, a jak małe jej usta. A gdzie będzie chciał.. skończyć? Dygotała z paniki.

Silna dłoń czarnego chwyciła za tył jej głowy i przybliżała ją do główki penisa. Czuła teraz zapach spermy oraz potu. Chciała zamknąć oczy, by nie widzieć, ale zbyt się bała. Nie wiedziała co robić. Poczuła jak dotyka ustami żołędzia i poddając się, otwarła wargi. Spodziewała się brutalności, lecz Mike najwyraźniej nie miał takiego planu. Penis, który ledwo mieścił się w jej buzi wchodził powoli i delikatnie, wsuwając samą końcówkę do środka. Czuła jego gorzkawo-słony posmak na języku. Mężczyzna nakreślił tempo i nagle przestał ruszać biodrami, co odczytała jako znak, że to jej kolej.

Ssała delikatnie i kontynuowała to czując jak łzy mimo jej dzielności gęsto lecą po jej policzkach. Najgorsze jednak było to, że w tej pozycji była wypięta tyłem w stronę Ralpha, który zapewne kontynuuję zabawę podziwając jej pupę. Czuła się już zgwałcona samą czynnością białego, a co dopiero czarnym penisem wchodzącym i wychodzącym powoli do jej ust. Zebrała się w sobie, powstrzymała wszelkie obrzydzenie. Mogło być gorzej, Mike mógł lubić ksztuszenie, czego by nie wytrzymała.

Zdała sobie też sprawę, że pierwszy raz w życiu będzie zmuszona mieć nasienie w swoich ustach. Wiedziała, że tam on skończy, czuła to. Wiedziała też, że zwymiotuje i jedynym sposobem by uniknąć bicia z tego powodu było użyć całej siły woli i wyobrazić sobie, że to nie czarny gwałciciel, a jej ukochany Mike. Że to jego zadawala językiem, a co się stanie to się stanie.

Powoli pochylała głowę, wolno i rytmicznie, czując, że Mike powoli sam zaczyna podnosić biodra, pomagając jej. Zza niej dobiegał rytmiczny odgłos masturbacji. Po chwili poczuła na plecach dłoń, która szybkim ruchem ściągnęła jej koronkowe majtki na wysokość kolan. Spodziewała się najgorszego, ale Ralph oddalił się i kontynuował walenie konia, najwyraźniej podziwiając jej myszkę.

Mike przejął kontrolę. Trzymał jej głowę znowu, a wielki penis wchodził coraz to szybciej. Słyszała też coraz częstsze posapywania mężczyzny oraz ciche jęki, które sprawiały, że strach wrócił.

Zaraz się to stanie, zaraz…

I nim zdążyła przygotować się na to, poczuła jak penis mężczyzny jeszcze bardziej twardnieje. Jego główka, która teraz była w całości w jej buzi, zaczęła pulsować rytmicznie i po chwili poczuła jak gęsta, lepka maź wypełnia jej gardło i usta. Przybywała falami, z każdym nabrzmieniem penisa kolejna fala. Agnes miał wrażenie, że spermie nie było końca. Wylewała się jej z ust, zostawiając słonawy posmak. Część nie była wstanie wypłynąć, wystrzelona z siłą. Ta powoli wlewała się do przełyku.

Dziewczyna już nie płakała.

Gdy fale ustały, penis Ralpha zwiotczał niemal w chwilę. Wypadł jej z ust, pozostawiając widok i tak sporego prącia, na którym widać było sporo nasienia, które wyleciało jej z ust. Nie wiedziała co zrobić z resztą substancji. Całą sobą powstrzymywała wymioty, lecz zarówno wyplucie jak i połknięcie mogłoby je wywołać z całą siłą.

– Połknij. – rozkazał nie Mika, który teraz leżał i głaskał ją po policzku, a Ralph. Słyszała, że i on jest bliski finału, gdyż sapał i trzepał ręką już bardzo szybko.

Połknęła, raz jeszcze czując jak gęsta ciecz pozostawia w jej ustach słony smak. Nie zwymiotowała, lecz jedyne czego pragnęła, to by to się skończyło.

Lecz to był dopiero początek.

Ralph wtargnął na łóżku, silnym chwytem obrócił ją na plecy i zawisł nad nią. Rozkraczył jej nagie łono. Agnes była pewna, że teraz to zrobi, że wejdzie w nią i tam skończy, lecz ten tylko podciągnął jej koszulkę nocną do góry, ukazując jej zgrabne, malutkie piersi, umiejscowił penisa między jej rozwartymi udami, bardzo blisko jej myszki. Drugą ręką, tą, która nie była zajęta ostrym trzepaniem konia, chwycił jej zgrabną, malutką stópkę i bezceremonialne zaczął ją lizać oraz wsadzać sobie do ust. Agnes poczuła obrzydzenie, dodatkowo czując jak po policzku z kącików ust spływa jej resztka nasienia czarnego.

Ralph lizał jej stopy, masturbował się patrząc to na jej piersi, to na myszkę i wiedziała, że zaraz skończy. Jakimś sposobem to co on robił obrzydzało ją nawet bardziej niż wcześniejszy gwałt na jej ustach. Chciała krzyczeć i się wyrywać, ale nie miała siły.

I po chwili stało się. Mocny strumień spermy najpierw oblał jej brodę, potem szyję aż większość skończyła między piersiami, a końcówka skapła na jej wzgórek łonowy.

 

Pierwszy koszmar skończył się i mimo iż napastnicy wyraźnie wyładowali się na jakiś czas, Agnes czuła kulę w brzuchu strachu. Wiedziała, że to początek, że zaraz wróci im ochota.

Nie odstępowali jej na krok, często sadzając sobie ją na kolana, wymuszając pocałunki czy nawet idąc z nią do toalety. W końcu usiedli w trójke na kanapie, dali jej jeść z jej lodówki i puścili telewizję. Wtedy też nastąpiło jedno z paradoksalnie najgorszych przeżyć dla biednej Agnes.

Ralph obrócił się w jej stronę.

– Otwórz usta. – rozkazał krótko, zaciskając mocno dłoń na jej malutkim kolanie. Zacisnął mocno, a w miarę oporu Agnes ból narastał. W końcu poddała się, rozwierając usta, a ten wepchnął jej tam swój język, wymuszając pocałunek.

Wodził językiem po jej podniebieniu, jej języku, zębach, wargach. Całował się tak z nią kilka minut, a ona dopiero po chwili zdała sobie sprawę, do czego jest to preludium.

Napastnicy po zajściu uznali, że chodzenie w ubraniach po domu utrudni zabawę, więc widziała ich nieustannie nago. Sama była w koszulce, bez bielizny już, więc gdy tylko poczuła jak prącie Ralpha nabrzmiewa wiedziała, co się zaraz stanie – a stało się to szybko i boleśnie.

Ralph w jednej chwili obrócił się, połozył na niej i wtargnął w nia ostro. Mike aż zasyczał i zaśmiał się widząc nagły przypływ chuci kompana.

Spory penis wtargnał w małą myszkę Agnes niczym kafar. Poczuła ból nieprzygotowanych mięśni, lecz mężczyzna nie dał jej się zbyt długo zastanawiać nad tym. Jechał ją szybko i brutalnie, a jego język cały czas był w jej ustach. Sapał jej do nich, smakował to co należało do Toma.  Czuła zadrapania na wargach od paskudnych wąsów mężczyzny.

Ból zelżał, pozostawiając wstyd, bezsilność i nienawiść. Grube prącie Ralpha penetrowała wnętrze Agnes, wchodziło niemal do końca i wychodziło bardzo szybko.

– Jezu jaka wąska pizda… – skwitował po chwili Ralph wyjmując w końcu język z jej ust.

– Ej, nie kończ w niej. Jeszcze nie. – powiedział Mike, a Ralph zaśmiał się tylko. Wtedy zrozumiała – miała dni płodne, a oni… a oni…

Nie miała jednak czasu do namysłu. Ralph obrócił ją, oparła na kolanach i rękach, wygiął plecy tak by było mu wygodnie i jechał ją niczym ogier od tyłu. Do zabawy postanowił przyłączyć się Mike, który przemieścił się na kanapie i ponownie rozkraczył swoje uda przed nią, ukazując jej penisa, jądra i odbyt.

Wiedziała co ma robić, znowu. Drugi raz będzie musiała zrobić mu loda, drugi raz…

– Jajka liż. – rozkazał. Nie dotarło to do niej początkowo. Lecz gdy powtórzył, a sam ujął swoje prącie w dłoń i zaczął sobie dogadzać zrozumiała.

Wyciągnęła język i dotknęła nim prawego jądra. Było spore, a zmarszczona na nim skóra miała słonawy posmak potu.

– Liż! – rozkazał. – ładnie, czule!

Ralph jechał ją coraz szybciej, a ból znów wrócił. Czuła jak jego penis nabrzmiewa coraz mocniej i wiedziała, że zaraz będzie kończył. Jej głowa latała pod wpływem szybkiego rytmu pchnięć napastnika, ciężko było wiec wykonać rozkaz czarnego. Lizała jak umiała, jej zgrabny język błądził po jego jajkach, a ten masturbował się.

Ralph nagle przestał . W jednej chwili skończył i zatrzymał się, lecz szybko okazało się, że miast skończyć w niej miał inny plan.

Postawili ją na kolanach na ziemi i obydwoje, jeden po drugim zaczęli dochodzić na jej twarz, oczy, usta, policzki. Czuła jak sperma tryska na nią pod ogromną siłą, pozostawiajac ciepłą maź na jej skórze. Jak spływa na jej usta i kapie na ziemie z jej policzków .

Tylko jednego dnia miała męskie nasienie w ustach, na twarzy, piersiach, została zerżnięta niczym klacz rozpłodowa, a na dodatek mężczyzna, który był jej oprawcą poznał smak jej usta, języka oraz wycałował jej nogi i stopy. Czuła się, że jej życie traci sens, a wiedziała, że to był dopiero pierwszy dzień….

 

CDN

 

 

 

Inwazja….

Dzisiaj poruszam kolejne tabu… Zapraszam.

INWAZJA.

paulinaimonika

Paulina i Monika

Paulina była nie tylko pierwszą dziewczyną dla Piotrka – byłą też idealną dziewczyną. Niziutka, krucha, zgrabna, nie za chuda, nie za gruba… Piękne, niebieskie oczy, gęste, długie, blond włosy – ale nie należała do tych “blondyneczek’. Słuchałą rocka, tak jak i Piotrek, lecz ubierała się normalnie. Tak jak dzisiaj – w ten upalny dzień, skromna, zwykła, biała spódniczka, luźna, przewiewna bluzka. Miała słodki głosik, skromne, aczkolwiek kształtne i jędrne piersi oraz krągłe biodra.

Te zresztą odziedziczyła po mamie – która była nauczycielką Piotrka. Paulina skończyła niedawno siedemnaście lat, a jej mama miała już pod czterdziestke, jednak jeśli wierzyć powiedzeniu “patrz jak wygląda mama twojej przyszłej żony, tak i ona będzie wyglądać” Piotrek nie mógł narzekać. Owszem, wiek bezlitośnie odznaczał swoje terytorium na lekkich zmarszczkach, nie tak zgrabnych już łydkach, oraz nieco, aczkolwiek odrobinę, grubszych udach i biodrach. Pomimo tego, pani Monika była piękną kobietą. Polonistką. Kobiecą tak strasznie, że to właśnie ze względu na nią Piotrek zechciał poznać jej córkę – czego nie żałował. Miała tak samo długie blond włosy, spięte teraz z tyłu, inteligentne spojrzenie w swoich błękitnych oczach, smukłe usta. W przeciwieństwie do córki miała węższą brodę i bardziej wyraziste rysy. Paulina była na wskroś dziewczęca i słodka, malutka, a pani Monika to była bomba estrogenowa, kobiecość wyciekała z niej w każdy możliwy sposób. Ubrana była teraz w krótkie, berzowe spodenki sięgające nieco nad kolana oraz błękitną, letnią koszulkę. Piersi miała mniejsze niż jej córka, jednak nadal kształtne. Piotrek udawał, że nie widzi braku stanika i przebijających sutków przez bluzkę jego nauczycielki.

Piotrek udawał wiele rzeczy- we wcześniejszych klasach, kiedy odkrył piękno dorastania i masturbacji fantazjował o pani Monice, o jej ustach,  dłoniach oraz biodrach. Zauważył teraz, że zarówno jak jego dziewczyna i jej mama miała bardzo zgrabne stopy. Duży palec był dłuższy od reszty – to dowodziło kobiecości. Kolejnym spostrzeżeniem był fakt iż obydwie miały pomalowane paznokcie u dłoni i u stóp na czerwono. Były bądź co bądź do siebie podobne.

Siedzieli teraz w ich małym mieszkaniu – Piotrek został zaproszony na obiad, lecz teraz siedzieli i oglądali jakieś głupkowate teledyski w telewizji. Paulina przytulała się do niego, a on co chwile rzucał ukradkowe spojrzenia na prześwitujące piersi jej mamy – czy ona o tym wiedziała? Swoją drogą, ciekawe co wiedziała o nim i o Paulinie..

Paulina już nie była dziewicą. Pamiętał dokłądnie ten dzień, kiedy nieśmiale ściągnął z niej koszulkę, a jego oczom ukazały się zgrabne, młode piersiątka z pomarańczowymi sutkami. Kiedy ubrał prezerwatywę i rozpoczęli swój pierwszy raz ta zbyt narzekała na ból i już po paru chwilach musieli zakończyć. Stało się jednak to co się stać miało, a krew to potwierdzała. Od tego dnia jednak nie zdobyli się na kolejny krok.

– Gdybyś nie miał już u mnie piątki na koniec to bym kazała ci się iść uczyć – zażartowała pani Monika – zbliża się koniec roku.

– Spokojnie, wszystko mam opanowane – odpowiedział dumnie. Był zdolny i dobrze się uczył i nie miał powodu by to ukrywać.

– To dobrze, może dolejesz nieco oleju do głowy Paulince – spojrzała ostro na swoją córkę.

– Mamo! – oburzyła się słodkim głosikiem dziewczyna.

– Proszę się nie martwić – uśmiechnął się i poczuł jak nabiera ochoty. Obecność nieco spoconych dwóch pięknych kobiet, gdzie z jedną z nich był, a o drugiej fantazjował działała na niego pobudzająco, a do tego był w wieku gdzie podmuch wiatru mógł go podniecić. Ach, słodka osiemnastka! Zerknął na stopy pani Moniki i zaczynał się zastanawiać, czemu go to kręci. Paulina też miała je ładne, ale nie tak.. Co prawda chudsze w łydkach i bez tych żył, ale w tamtych coś było …

Nogi Moniki kusiły Piotra... mimo iż była jego nauczycielką oraz mamą jego dziewczyny

Nogi Moniki kusiły Piotra… mimo iż była jego nauczycielką oraz mamą jego dziewczyny

Opanował się. Siedzieli na rozłożonej kanapie, opierając się o ścianę, a pani Monika była na fotelu przystawionym do dużego, ciężkiego, drewnianego stołu na przeciw kanapy.

W tym momencie rozległ się dzwonek do drzwi. Mama Pauliny zdziwiona wstała i podeszła do drzwi na korytarzu, a gdy je uchyliła rozległ się krzyk.

Do pokoju wpadło pięciu mężczyzn, dwóch miało metalowe pałki, a dwóch pistolet. Jeden z nich był niezwykle duży i umięśniony, wszyscy mieli kominiarki odsłaniające tylko oczy i usta.

Piotrek wstał szybko, lecz błyskawiczny cios w głowę pozbawił go przytomności.

 

*

 

Gdy się obudził był przywiązany nogami i rękami do stołu. Czuł bół w głowie i w plecach.

– Zostawcie ją, błagam! – pani Monika siedziała nadal na fotelu, a nad nią stał jeden z oprychów. Piotrek obrócił głowę i zauważył jak trzech mężczyzn obmacuje po piersiach załzawioną i wyrywającą się im Paulinę. Jeden z nich miał rozpięty rozporek. Ten najwyższy i największy stał obok łóżka i patrzył na scenę.

– Zamknij się – odezwał się ten z pistoletem stojący nad matką – Albo najpierw się tobą zajmiemy.

– Nie mamy czasu na dwie, obsłużymy tą tutaj – rozkazał byczur.

Piotrek jęknął.

– O obudził się. – zaśmiał się jeden z nich, który właśnie wyciągnął pierś Pauliny z bluzki i zaczął szczypać ją w sutek – Patrzcie, jakie malutkie… dziewicze cycuszki!

– Dziewica? – podniecił się drugi.

– Sprawdzę.

Dwóch przytrzymało dziewczynę, a trzeci zanurkował pod spódniczkę, sciągnął szybko białe majteczki i mocując się z wierzgającymi nogami dziewczyny wparował w nią palcami i nosem.

– Nie, nie jest, ale jest tak wąska, że ledwo paluszki wchodzą. – zaśmiał się – Ale soczysta!

– Błagam! – krzyknęła Pani Monika – Nie! Weźcie mnie!

Zapadła cisza, a jeden z napastników usadził przy ścianie Paulinę i przystawiajac jej nóż powiedział.

– Teraz pogadamy – dobrze?

Dziewczyna spojrzała na niego przerażona. Ten rozłożył jej siłą nogi. To nie był trudne, była tak malutka, że wyglądała przy nim jak pchła, a przy tym buczurze co stał obok to w ogóle niknęła posturą. Młoda, lekko ogolona cipka wycelowana była w stronę Piotrka, któremu wracały zmysły.

– Dobrze?? – ponowił.

– T..tak – wyszeptała.

– Wiesz co się stanie? – spytał się.

– Tak.. – odpowiedziała.

– No to mów.

Spojrzała na niego błagająco.

– Mów!- wrzasnął.

– Zrobicie mi krzywdę…. – odparła niepewnie.

– Nie. Każdemu z nas zrobisz loda. Potem każdy z nas zerżnie twoją cipkę, a na samym końcu dupkę. Spuścimy ci się w buzię, a ty to połkniesz. Rozumiesz?

– NIE!- wrzasnęła Monika, lecz dostała potężny policzek.

– Proszę.. nie .. – błagała Paulina.

– Jeśli nie będziesz się opierać, a zrobisz to normalnie, pójdzie szybko. Może nawet i przyjemnie dla ciebie. Na samym końcu obsłużysz Żyletę – wskazał na byczura stojacego obok – On ma ogromną pałę. Miałaś kiedyś penisa w ręce?

– Nie…

– No to rozepnij mój rozporek i zacznij się nim bawić. Teraz. – rozkazał i uklęknął przed nią.

Ta rozpięła rozporek powoli, trzęsącą ręką. Wsadziła w niego swoją dłoń i wyciągnęła twardego, dużego penisa. Jego końcówka błyszczała.

– No już, do roboty!-  ponaglił.

Zaczęła mu robić dobrze, powoli, nieumiejętnie, co chwile zmieniajac pozycję ułożenia palców.

– Stop! – rozkazał Żyleta – Mam pomysł. Ty, mamuśka! – wskazał na Monikę – Pokaż twojej córce na jej chłopaku jak ma to robić.

– Nie! – wrzasnęła kobieta.

– Słuchaj mnie dziwko – ryknął oprych – Sprawa jest prosta. Będziesz obsługiwać tego gówniarza najlepiej jak umiesz, bo jeśli uda ci się sprawić, by ten doszedł zanim moi chłopcy skończą z twoją córką, to ta tylko obciągnie mi gałę, przerywając im zabawę i sobie pójdziemy. Ale musisz się bardzo postarać, rozumiemy się?

Monika patrzyła wściekle w wielkoluda, po czym wstała i podeszła do stołu piotrka. Rozpięła jego spodnie i wyciągnęła kutasa. Ten był gruby, ale nienabrzmiały – niby co miało go podniecić?! Jednak gdy ujęła go w swoje piękne, kobiece dłonie i lekko, zwinnie, zdecydowanie, muskając żołędzia zaczęła mu go walić, patrząc mu w oczy swoimi oczami, a on spostrzegł jej prześwitujące piersi, ten stanął jak na zawołanie.

– Postaramy się dla Pauliny – powiedziała cicho.

Oprych się zaśmiał.

– Patrz młoda, rób tak jak twoja mama – Paulina nie wiedziała co powiedzieć. Miała otwarte z przerażenia usta, patrzyła na swoją mamę waląca konia Piotrkowki. Ujęła lepiej grubego penisa nieznajomego. Był twardy, nabrzmiały, czerwonawy i paskudny. Ten poruszył się nim w rytm, jakby chciał już zgwałcić jej dłoń.

Nagle do pokoju wpadł jeden z nich. Rzucił na łóżko coś podłużnego i zaczął się śmiać. Monika na ten widok otworzyła oczy.

– Wibrator mamuśki znalazłem! – zaśmiał się.

– A miałeś szukać kasy – ponaglił go byczur, po czym wziął do ręki wibrator. Był długi, niezbyt gruby, przeźroczysty. Nacisnął go, a ten oprócz wibracji zaczął ruszać silniczkiem końcówkę dookoła.

– Masz – rzucił go Paulinie – Robiłaś sobie kiedyś dobrze?

– Nie…. – odpowiedziała, chociaż nie była do do końca prawda. Ale napewno nie czymś takim!

– No to dajesz. Jedną ręką obsługuj łysego, a drugą wsadzaj sobie to. Lepiej poćwicz cipkę na nas – zaśmiał się.

Piotrek był bliski płaczu, a do tego przerażony. Jednak dłoń pani Moniki tak umiejętnie ruszała mu penisem, że miał nadzieję, że zaraz wytryśnie…

Paulinie wibrator ciężko wchodził i krzywiła się, kiedy ten, ruszając się, rozwierał jej wargi sromowe. Gęste, blond włosy opadały na jej piersi, które lekko wznosiły się i opadał pod wpływem ruchów, które wykonywała rękami.

W końcu wibrator wszedł, a Paulina zaczęła ciężko oddychać.

– Proszę.. już .. – wyszeptała.

– Ma rację. – odezwał się ten z nożem – Teraz będzie tak. Wstaniesz, staniesz tutaj między stołem a łóżkiem. Przy twarzy twojego faceta. Będziesz lizać się z łysym, po czym uklękniesz i zaczniesz mu ssać pałę. Po chwili powtórzysz tą czynność z kolejnym, aż dojdziesz do Żylety. Nie wiem czy uda ci się wziąść jego kutasa w swoje małe usteczka, ale lepiej niech ci się uda, bo to co on zrobi z twoją dupcią…

– Już, starczy. Zaczynajcie. Tak by ten chuj dobrze widział jak rżniecie jej usta – rozkazał byczur.

Paulina wzbraniała się chwilę, lecz po momencie stała już na wysokości głowy Piotrka.

– Mamuśka, pokaż jej – rozkazał żyleta.

Monika usiadła nad Piotrkiem, przybliżyła swoje usta i wsadziła w nie swój języczek. Całowała bosko, powoli, lecz końcówką błądziła niemal artystycznie po języku Piotrka. Po chwili zeszła niżej ustami i wessała stojącego kutasa piotrka. Ten był całkiem spory, powyżej średniej. Piotrek jęknął. Monika wibrowała swoim języczkiem po końcówce jego penisa, jej wargi masturbowały go, a ręka lekko okręcając pomagała przy nasadzie. To było cudowne, a kobieta była tak doświadczona i pewna…

Paulinie “łysy’ wepchnął język do ust. Ta skrzywiła się z obrzydzeniem. Chwilę tak lizali się, po czym oprych naciskając na jej ramiona zasygnalizował, że ma uklęknąć. Posłuchała i gdy znalazła się twarzą przez jego grubym penisem spojrzala na swojego chłopaka.

Łysy odgarnął jej długie, gęste, blond włosy z policzka, tak by Piotrek mógł wszystko widzieć i wbił się w jej usta bez ostrzeżenia. Penis był gruby, więc Paulina ledwo nadążała z oddechami, kiedy ten penetrował jej usta.

Nienawidził ich wszystkich! Chciał ich pozabijać! Jeśli ten oprych czuł to co on teraz… Jak on śmiał poznawać smak jego ukochanej?!

Monika patrzyła się na to z cierpieniem, ale nie mógł też nie zauważyć wypieków na jej policzkach. Starała się, a on czuł się jak w niebie, gdyby nie ten jeden okropny fakt…

Zresztą gdyby nie ta tragedia, która rozgrywała się na jego oczach, to już dawno by doszedł. Pani Monika robiła loda po mistrzowsku.

Jego dziewczyna zaś nie robiła nic – Łysy uznał, że jej usta to kolejny otwór do masturbacji i po prostu je ruchał. Po chwili wyciągnął penisa, a dziewczyna wstała i złapała oddech.

Podszedł kolejny. Ten czekał, aż ona sama zacznie coś robić, a Paulina, przerażona, krucha, malutka powoli, niepewnie zaczęła go ssać. Daleko jej było do wzorca mamy – może i dobrze.

Dwóch kolejnych miało znacznie krótsze tury, gdyż Żyleta zaczął się robić niecierpliwy. Był od niej niemal dwukrotnie wyższy i parokrotnie szerszy – przynajmniej sprawiał takie wrażenie. Ujął ją i wsadził swój język do jej buzi, dokładnie wylizując jej język, zęby i podniebienie. Po tym niemal rzucił ją na kolana. Ta rozpięła rozporek i wyciągnęła..

Potwornie ogromnego kutasa. Był duży, gruby, żylasty. Pulsował z podniecenia. Jej mała główa niknęła gdzieś przy muskularnej posturze oprycha oraz jego potężnej kuśki. Patrzyła zapłakana i przerażona. Rozwarła usta, a ten wbijał się w nią mocno i szybko. Ona nie mogła prawie oddychać, patrzyła się zakłopotona na swojego chłopaka.

Dochodź już, no już! – wołał do siebie w myślach Piotrek. Spojrzał na panią Monikę. Jedną nogę miała wyprostowaną, drugą zgiętą. Miała zamknięte oczy i z niemal z pasją oddawała się robieniu mu loda – przyświecał im ten sam cel.

– Dobra, teraz pora na główną atrakcję – zarządził oprych i ku uciesze PAuliny wyciągnął penisa z jej ust. Ta ledwo oddychała.

Dwóch innych rzuciła ją na łóżko.

– Ej, mamuśka – zawołał – Na jeźdźca. Zaprezentujesz?

Monika spojrzała na niego chłodno, po czym wstała. Rozpięła rozporek, ściągnęła spodenki, po czym powoli zdjęła czerwone majtki. Oczom Piotrka ukazała się piękna, dojrzała cipka. Niestety Pani Monika nie miała tak dobrze ogolonych okolic jak Paulina.

Siadła na nim i poczuł przyjemnie ciepło jej bioder. Ujęła jego penisa w dłoń i pieszcząc zaczęła sobie powoli wprowadzać w cipkę.

Ta nie była tak ciasna jak Pauliny, jednak nie była też tak “wyrobiona” jak to sobie wyobrażał. Kolejnym ważnym czynnikiem było przyjemne, wręcz rozkoszne ciepło i wolgoć jej cipki – czuł ją. Jego pierwszy, krótki raz, z jej córką, teraz wykorzystywaną wbrew jej woli, był przez prezerwatywę.

Nagle poczuł ból – nie fizyczny. Te skurwysyny poczują wnętrze jego dziewczyny, a on tego nie doznał.

Monika spojrzała na niego, nachyliła się i wyszeptała.

– Możesz codziennie do mnie przychodzić i mnie ruchać, ale błagam cię, dojdź już, nie mogę patrzeć co jej robią .. – po tym polizała go po policzku i zaczęła ruszać swoimi biodrami.

Jęczała przy tym aktorsko, kobieco, delikatnie. Piotrek zastanawiam się, czy nie jest prawdziwie podniecona, chociaż nie powinna. Jemu też stał jak szalony, jednak nie mógł dojść. Zerknął na Paulinę.

Ta powoli, lekko trzęsąc się ze strachu siadła na Łysym. Ten jednak nie czekał, aż ona dokończy wsadzać sobie jego krótkiego, ale grubego penisa, który wchodził ciężko sprawiając jej wiele bólu, a nagle wbił się, wepchnął bez pardonu.

Paulina zawyła. Oprych zaczął ja ruchać. Trzymał ją za biodra i ruszał swoimi, wchodząc w nią. Paulina broniła się przed uczestniczctwem w tym.

– Patrz na mamę! – rozkazał Żyleta.

Pani Monika wiła się na napiętym kutasie Piotrka, jej dłonie błądziły po jej piersiach, lekko skrywanych za cieńką bluzką, a potem wchodziły w jej włosy. Jęczała, a jej pupa z plaskiem lądowała na ciele Piotrka.

Jeszcze dzień wcześniej oddałby duszę, by móc tego doznać, a teraz tego nie chciał.

Paulina chcąc nie chcąc zaczęła ją naśladowa. Piszczała słodko, niczym małpka. Trochę z bólu, trochę z udawanej rozkoszy, bo tak jej kazali.

Podszedł drugi.

– Zmiana pozycji! – rozkazał żyleta. Ten z nożem spojrzał na niego z wyrzutem, po czym podszedł do piotrka i rozwiązał mu ręce.

– Ty na mamuśce. Zrób jej nowego bobaska – zaśmiał się Żyleta.

Piotrek nadal skrępowany u nóg, mógł się obrócić, a Monika wpełzła pod niego. Rozkraczyła nogi, a ten wszedł w nią całym impetem.

Jęczała cicho, kiedy wchodził w nią tak głęboko jak tylko się dało. Całował ją co chwile, a ta odzwajemniała pocałunki – a była przecież ponad dwadzieścia lat starsza!

Musiał znaleźć w tym przyjemność i dojść, by skrócić męki jego ukochanej. Spojrzał w prawo.

Drugi oprych miał długiego penisa, ale nie tak grubego jak Łysy. Wypięci byli teraz pośladkami do nich, a przy akompaniamencie głośnych , rozpaczliwych jęków, jego długi penis wchodził w cipkę Pauliny, co teraz dokładnie było widać.

Napastnicy byli ogromni, więc kiedy ten położył się na kruchej dziewczynie Piotrka niemal całkowicie ją zasłonił swoim ciałem. Widać było tylko jego penisa penetrującego ostro jej otwór.

– Spuść się we mnie – wyszeptała Monika, jęcząc i patrząc na niego. Naprawdę była podniecona!

Piotrek uklęknął, po czym unosząc jej nogi do góry, za swoje ramiona zaczął robić to szybciej. Spostrzegł jej piękne, dojrzałe stopy…

Ujął je i zaczął całować, lizać. Ta spojrzała na niego zdziwiona…

Czuł zapach normalnych, kobiecych, sposocnych stóp. Całował je, przykładał do twarzy. Nie rozumiał czemu, ale tego potrzebował. Słyszał jęki Pauliny z boku, ale teraz liczył się jego kutas wsadzony w panią Monikę, który stawał się jakby grubszy, pulsował…

Ona też to poczuła i sama zaczęła podstawiać swoje stopy i bawić się paluszkami, jęczeć głośniej i ruszać biodrami. Miała je znacznie większe niż jej córka, zmęczone już nieco, jednak nadal bardzo zgrabne i kobiece. JAk cała ona. Wsadził nos między dużego, a drugiego palca u jej stopy i powąchał …

Wtedy poczuł jak jego penis naprężył się i wystrzelił, prosto w waginę mamy jego gwałconej dziewczyny. Napełnił ją swoją spermą bardzo obficie, po czym padł na nią zrospaczony.

– Koniec, moja kolej i spierdalamy – zarządził żyleta, widząc co się stało. Ten z nożem rozczarowany wyszedł z zasapanej i zapłakanej Pauliny, jednak kiedy zobaczyła ogromnego, potwornego penisa, który zmierzał w jej stronę zaczęła się szarpać.

Nie tylko penis był problemem – teraz kiedy ściagnął spodnie iwdać było,że jego jądra musza mieścić przynajmniej litry spermy, którą zaraz będzie chciał wlać w Paulinę…

 

Monika zeszła z Piotrka, a ten obrócił się na plecy. Przytuliła się do niego i razem obserwowali jak mocarny oprych mocuje się z wąską cipką jej córki. Ta stękała, jęczała, nawet wyła, kiedy ogromna pyta powoli, sukcesywnie coraz głębiej w nią wchodziła.

– Lubisz to… prawda? – zapytał, a Paulina spojrzała mu w oczy i wyszeptała:

– Tak.

Jego kutas wszedl już do samego końca jej macicy – a nadal połowa z niego znajdowała się poza nią. Wtedy rozpoczął się koszmar. Żyleta zaczął tak szybko i inwazyjnie rżnąć siedemnastolatkę, że jej bujne, gęste włosy latały niczym na wietrze. Krzyczała, jęczała i prosiła. Jego potężny penis jednak penetrował ją niezwykle szybko i dokładnie. Piotrek widział nienaturalnie rozszerzone wargi sromowe swojej dziewczyny, w które wchodziło żylaste prącie.

On klęczał, a ona leżała przed nim. Podnosił ją i nabijał na swój pal, a ta z jękiem odsłaniała swoje piersi i unosiła się, czując w sobie ogromnego kutasa, który dociera we wszystkie miejsca w niej. Po chwili opadała, a jej włosy zasłaniały jej caly widok, tylko po to, by jego nabrzmiałe, potworne prącie ponownie się w nią wbiło i wypełniło sobą.

Po chwili obrócił ją na kolana. Była lekka dla niego niczym piórko. Oparła się na łokciach i posłusznie wypięła cipkę, która była teraz rozszerzona i dopiero powoli wracała do normalnych rozmiarów…

On jednak zaczął się wbijać w jej odbyt. Paulina tym razem już nie mogła udawać. Bolało ją, a jemu było dobrze. Kiedy udało mu się wsadzić samą koncówkę, ta miała wrażenie, że ją rozerwie.

– Dobra, nie da rady – skwitował i wysunął penisa, po czym znów obrócił ją na plecy i wszedł szybko w jej pipkę. Ruchał ją jeszcze mocniej i jeszcze szybciej, trzymając ją za łydki i oglądając ją w całej okazałości.

 

Piotrek zorientował się, że Monika, której ciekły łzy trzyma go za kutasa i się nim bawi. Jak to nie poznane są drogi ludzkiej natury…

W pewnym momencie olbrzym zaczął jęczeć.

– Nie! – zawołał jednocześnie Piotrek, Monika i Paulina, lecz było za późno. Jego potężny, żylasty kutas zaczął pulsować i pomopwać nasienie prosto w młodą cipkę dziewczyny. Po chwili jednak wyszedł i opryskując brzuch i piersi gęstą cieczą wszedł w jej usta.

– Połykaj! – rozkazał, a Paulina próbowała. JEdnak jego szczytujący penis cały czas pompował spermę prosto w jej usta. Za każdym ruchem, przypominającym skurcz mięśni, kolejna porcja spermy znikała w jej ciele z głośnym przełykiem.

Był swoim torsem nad jej głową, ona leżała na plecach. Była tak malutka przy nim jak mrówka przy słoniu – a sącząc nieskończone ilości nasienia z jego penisa bezpośrednio wlewającego się do jej przełyku wyglądała jakby piła “z gwinta” i nie mogła nawet dobrze ująć szyjki w usta.

Piotrek miał wrażenie, że sperma lała się w nią przez minutę, albo i więcej. Była tylko zwykłą, kruchą, dziewczęcą i słodką osóbką, a teraz połykała litry gęstego nasienia z największego penisa w dziejach ludzkości.

Jego penis znów był nabrzmiały, a Monika trzepała go intensywnie. Z cipki Pauliny ciekł biały płyn, a cała banda zaczęła się śmiać.

 

Ku przerażeniu Piotrka spostrzegł, że gdy wstał, wziął Paulinę z łóżka i ustawił obok Piotrka. Ta zemdlała.

– No to jeszcze ty, szybko – zarządził. Ten z nożek podniósł panią Monikę, która złapała się kurczowo Piotrka i nie chciała puścić.

– Nie ma czasu, rżnij tam! – rozkazał.

Ten momentalnie wysunął swojego długiego penisa i wszedł w odbyt mamy Pauliny. Piotrek patrzył ja ta spogląda w jego oczy, co chwilę podbijając się w rytm ruchającego ją penisa, który wchodził prawie po same jądra w jej dziurkę. Milczała, czasami tylko krzywiąc się z bólu.

Oprych w pewnym momencie wstał, położył ją na stole obok nieprzytomnej córki, ustawił ich twarze obok siebie i zanim Monika zrozumiała co zamierza, ona jak i Paulina były całe w białym nasieniu oprycha.

Dopiero kiedy reszta oprychów oblała ją po twarzy (a Łysy spuścił się jej do ust, co wbrew rozkazowi wypluła), a przy okazji i nieprzytomną Paulinę wyszli z domu, zostawiając Piotrka samego z dwoma blondynkami spowitymi w spermie.